1/5
Stanowczo odradzam ! Materiał świetnie nadaję się do telewizji. Naprawa warta max 300 zł a ja przez niekompetencję serwisu straciłem kilka tyś złotych. Auto przyjechało ze stukami spod maski, na desce zero błędów, silnik równo pracuje, słychać gdzieś stukanie. Zostało ustalone, że serwis sprawdzi co się dzieje i da znać o ewentualnych kosztach naprawy. Na umówiony termin diagnozy zero kontaktu. Zadzwoniłem po kilku dniach ( piątek ) i doznałem szoku ! Serwis rozebrał motor i ściągnął głowice nie informując mnie o tak głębokiej ingerencji w silnik, dostałem lakoniczną informacje, że silnik o przebiegu 125 tyś km jest w kiepskim stanie i naprawa będzie nieopłacalna ale będą szukać. W poniedziałek jedno połączenie wychodzące i informacja, że silnik to złom i nie będą składać silnika bo nie ma sensu a wg nich stoją pierścienie tłokowe, wyciągnięty jest łańcuch rozrządu z uszkodzonym napinaczem, ślady zużycia na tulejach tłokowych. Od razu wydało mi się to podejrzane bo łańcuch wydaje charakterystyczne dzwonienie, które wcześniej nie występowało. Za tą "diagnozę" zażądali 1800 zł. Przyjechałem autem jeżdżącym a mam odbierać auto z rozebranym silnikiem i jeszcze za to płacić. Niestety nie mam doktoratu z budowy tego motoru wiec uznałem, że tak musi być. Auto stało tak kilka dni na placu serwisu aż do sprzedaży auta. Handlarz, który przyjechał po auto i zna te motory poprosił mnie o pokazanie paska klinowego. W pasku w jednym miejscu były wytarte rowki a zaraz obok pasek był równo ucięty przez serwis, przesyłam zdjęcie. Ciekawe dlaczego go tak ucięli? Kto tak robi? Zupełnie zgłupiałem i poprosiłem handlarza o informację czy aby na pewno to powodowało stuki. Jak się później okazało to było przyczyną stukania wyciętego paska o napinacz. Dodam tylko, że handlarz złożył motor dał przy okazji nowe uszczelniacze, pierścienie i rozrząd, ba nawet zostawił stare panewki bo były ładne i auto normalnie pracuje. Być może serwis szukał przyczyn stuków i nic nie znalazł to napisał, że to wina łańcucha i inne baje a pasek uciął, żeby już tego nie sprawdzić. Żeby było mało to w dniu sprzedaży auta szukaliśmy głowicy, no cyrk. Serwis tłumaczy to tym, że się nie umówiliśmy się na odbiór ( poniedziałek rano ) ja nie zdążyłem poinformować bo dopiero w niedzielę dostałem telefon od kupca. Serwis tłumaczy, że nie schował jej do auta aby nie pobrudzić tapicerki, ale coś to dziwnie pachnie może miałem jej nie zauważyć? W końcu serwis mówił, że to złom i do niczego się nie nadaje, a taka głowica to ze 2 tyś warta.To by w sumie się zgadzało z tym, że serwis odradzał naprawę tego silnika, już chyba wiem dlaczego.Także zostałem narażony na koszty sięgające kilku tyś zł sprzedając auto za 1/5 wartości ceny rynkowej minus ich diagnoza. Mam wrażenie, że serwis wykorzystuje niewiedzę klientów, bo przecież w takich sytuacjach zrzuca się paski aby wykluczyć stuki w osprzęcie, ale to chyba nie rolą klienta jest radzić mechanikom co maja robić. Paniom to w ogóle odradzam tam jeździć. Serwis gdy dowiedział się o przyczynach stukania, olał mnie każąc sobie załatwiać rzeczoznawcę i on nie wieży że wytarty pasek może stukać i generalnie olewka. Serwis również kłamie, że informował mnie na każdym etapie co robi z silnikiem. Na dowód mam wykaz połączeń że tylko raz sami zadzwonili, że motor już rozebrany i nie ma co naprawiać bo słaby stan i inne baje.... Jakby się też wypierali, że nie było takiej sytuacji to panowie z serwisu się bardzo ładnie nagrali na kamerce z auta. Na koniec to jeszcze taki czarny humor dla czytających. Serwis pourywał śruby od mocowania silnika ale miał czelność poinformować, że nie robił problemu z "darmowym parkingiem" za auto, które sam wcześniej unieruchomił. No dzięki to jednak miło z waszej strony. Gratulacje dla pracowników ! Na zaufanie pracujesz latami a tracisz je w jeden dzień !